piszemy bo kochamy kino
Blog > Komentarze do wpisu
FILM GANGSTERSKI JAKO AMERICAN BAD DREAM część 3

Z czasem mit gangsterów jako dawnych herosów, ludzi, którym nikt nie jest w stanie narzucić swojej woli, zacznie ulegać zmianie. Używając nazewnictwa zwierzęcego, gangsterzy zamiast lwami stają się hienami. Żerujące na padlinie, gotowe zjeść się wzajemnie. Obraz tego gatunku mafioso przedstawiają takie filmy Martina Scorsese jak „Ulice Nędzy” „Chłopcy z Ferajny” czy „Kasyno”, ale także „Donnie Brasco” Mike’a Nevella czy też świetny serial telewizji HBO „Rodzina Soprano”. Ci bohaterowie nie mają już nic z bohaterów z dawnych lat. Walczą o przetrwanie. Zostali gangsterami, ponieważ wychowali się w takim a nie innym środowisku. Henry Hill, grany przez Raya Liottę w filmie „Chłopcy z ferajny”, mówi: „Odkąd tylko pamiętam zawsze chciałem być gangsterem. Dla mnie bycie gangsterem było lepsze niż bycie Prezydentem Stanów Zjednoczonych.” I Henry Hill zostaje gangsterem. Pociąga go świat łatwych pieniędzy, pięknych kobiet. Zatraca się jednak w tym wszystkim i ten sam Henry Hill, który opowiada, że zdrada jest w środowisku mafijnym największym grzechem, sam zostaje kapusiem. Nie ginie. Nie zostaje aresztowany. Jego amerykański sen legnie w gruzach, kiedy zostanie kapusiem. Kiedy jako anonimowy człowiek zamieszka w dzielnicy identycznych domków jednorodzinnych. W świecie przestępczym był kimś, z kim się liczono. Teraz został człowiekiem anonimowym. Człowiekiem, który zdradził własnych przyjaciół i własne ideały. Warto nadmienić, że film „Chłopcy z ferajny” powstał na podstawie autobiograficznej książki Nicholasa Pileggiego pod tym samym tytułem. W pewnym sensie kino gangsterskie na nowo zaczęło spełniać funkcje dramatu społecznego.

Kolejnym przykładem takiego kina jest powstały w 2001 roku film „Blow” w reżyserii Teda Demme’a. To oparta na autentycznych wydarzeniach historia George’a Junga, jednego z największych narkotykowych szmuglerów w historii. Mimo, że film ogląda się doskonale, głównie za sprawą wspaniałych kreacji Johny’ego Deppa i Penelope Cruz, nie wnosi on nic nowego do gatunku kina gangsterskiego. To wciąż ta sama opowieść, opowiedziana tylko w innej scenerii.

Z czasem filmowcy przestali szukać nowych rozwiązań, jeśli chodzi o tematykę swoich filmów, i zaczęli czerpać wprost ze źródła. Wtedy powstały filmy opisujące pierwszych gangsterów, jak np. „Gangster” z 1997, „Gangsterzy” z 1991. Bohaterami tych filmów byli gangsterzy tworzący amerykańską mafię, tacy jak Dutch Schultz, Lucky Luciano, Meyer Lansky czy Bugsy Siegel. Filmy te nie wykorzystały w pełni swojego potencjału. Nie można tego jednak powiedzieć o „Nietykalnych” Briana De Palmy czy też o „Bugsym” Barry’ego Levinsona. O ile „Nietykalni” stanowią współczesną wersję kina o „G-Man’ach”, o tyle „Bugsy” to kwintesencja kina amerykańskiego snu. Bugsy Siegel, wykreowany przez Warrena Beatty’ego, jest wizjonerem. Pragnie na środku pustyni w Nevadzie wybudować miasto pełne kasyn – Las Vegas. Koszt tej inwestycji przerósł jednak jego najśmielsze oczekiwania, podejrzewany o kradzież części pieniędzy, Bugsy ginie zanim jego sen o „mieście marzeń” stanie się prawdą.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na kilka pozycji. Pierwszą z nich jest „Życie Carlita” Briana De Palmy. W filmie poznajemy gangstera, Carlito Brigante (Al Pacino), który po wyjściu z więzienia pragnie uciec od dawnego przestępczego życia, powrócić do ukochanej z przed lat (Penelope Ann Miller) i stworzyć z nią raj na ziemi. Po drodze wdaje się w konflikt z młodym, ambitnym gangsterem i zamiast go zabić, wypuszcza go wolno. Stary Carlito postąpiłby według ulicznych reguł i „sprzątnąłby” swojego oponenta. Nowy Carlito ucieka jednak od przemocy, chce zacząć uczciwe życie. To wydarzenie, z pozoru błahe, jest najważniejszym momentem całego filmu. To właśnie wtedy Carlito Brigante stanie się wolnym i uczciwym człowiekiem. I właśnie z rąk tego młodego gangstera zginie w ostatnich scenach filmu. Umierając trafi jednak do zasłużonego raju. Wspominam ten film, ponieważ jest to chyba jedyny film gangsterski, w tak głęboko zakorzenionej amerykańskiej kulturze „American Dream”, w którym główny bohater ucieka od bogactwa i władzy. Owszem wielu gangsterów pragnęło już żyć uczciwie, działo się to jednak głównie w komediach, jak „Małe, niewinne morderstwo” czy „Oskar” Johna Landisa.

Kolejnym tytułem jest mini serial „Ostatni Don” na podstawie prozy, twórcy Ojca Chrzestnego, Mario Puzo. W tej serii Don Domenico Clericuzio (Danny Aiello) za sprawą niecnej intrygi doprowadza do tego, że przyszłe pokolenia jego rodziny będą żyły uczciwie. Jeden z jego wnuków ginie, drugi zostaje skazany na banicję. Na łożu śmierci Clericuzio nie żałuje swoich grzechów. Uważa, że świat i tak jest bardziej okrutny od człowieka. Mówi: „Lecz, och, cóż to był za straszliwy świat, który popychał człowiek do grzechu”.

Wszystkie wyżej wymienione filmy składają się na epicki obraz Sergio Leone „Dawno temu w Ameryce”. To wielowymiarowa historia opowiadająca losy przyjaciół z żydowskiej dzielnicy Nowego Jorku. Fabuła rozpoczyna się w latach 20. XX w., ale opowiada także o latach 30. i 60. Mamy tutaj wszystko. Losy imigrantów amerykańskich, dojrzewanie, pierwsze miłości i przyjaźni, drogę przestępcy w poszukiwaniu amerykańskiego snu.

Muzyczny motyw przewodni filmu Dawno temu w Ameryce (Ennio Morricone)

 

Kino gangsterskie od wieków pociągało zarówno twórców jak i widzów. Bezkompromisowe, silne charaktery, którym nikt nie był w stanie narzucić swojej woli sprawiły, że każdy film o tematyce gangsterskiej zyskiwał zawsze duże grono wielbicieli. Gatunek ten zmieniał się wraz z rozwojem cywilizacji i od zawsze głęboko zakorzeniony był w amerykańskiej kulturze. Większość z pozycji bazowała na prawdziwych wydarzeniach i one, jako dramat społeczny, mają najwięcej do powiedzenia. Choć zdarzały się filmy, które czerpały jedynie z konwencji kina gangsterskiego, jak np. „Miller’s Crossing” Coenów czy „Honor Prizzich” Hustona, to pozycje te uważam jednak za najsłabsze. Łatwe pieniądze i władza zawsze będą pociągały młodych, aby po nie sięgnęli. Ich kariery często skończą się zanim tak naprawdę się zaczną. Myślę, że nurt kina gangsterskiego świetnie ilustruje hasło reklamujące „Człowieka z blizną” z 1983 r.

„Wiosną 1980 roku otwarto Port Mariel i ku wybrzeżom Stanów Zjednoczonych ruszyły tysiące uciekinierów. Wszyscy oni płynęli w poszukiwaniu amerykańskiego snu. Jeden z nich odnalazł go w skąpanym słońcem Miami… władza, bogactwo powyżej najśmielszych oczekiwań. Nazywał się Tony Montana, ale świat zapamięta go jako Człowieka z blizną. Pokochał Amerykański Sen. Z wendetą.”

 

sobota, 23 października 2010, nkplock

Polecane wpisy

  • ŚNIADANIE DO ŁÓŻKA

    Już 10 listopada, na ekranach naszego kina, najnowsza polska komedia: ŚNIADANIE DO ŁÓŻKA. Reżyserem tego filmu jest Krzysztof Lang, twórca Miłości na wybiegu .

  • PIŁA VII 3D

    Owszem, w piątek w Przedwiośniu będzie można dokładnie przyjrzeć się Zacowi Efronowi, ale to nie wszystko. Przygotowaliśmy dla Was seans, na którym, ze strachu,

  • ZANIM ODEJDĄ WODY

    Niebawem na ekranach kin najnowszy film Todda Phillipsa (twórcy m.in. kultowego już Kac Vegas ) - Zanim odejdą wody . Komedia, w której głowne role grają triumf