piszemy bo kochamy kino
RSS
sobota, 30 października 2010
ŚNIADANIE DO ŁÓŻKA

Już 10 listopada, na ekranach naszego kina, najnowsza polska komedia: ŚNIADANIE DO ŁÓŻKA. Reżyserem tego filmu jest Krzysztof Lang, twórca Miłości na wybiegu. Poniżej umieszczamy zdjęcia z planu:

 

Fajnie zobaczyć szczerość twórców :)

11:49, nkplock
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 października 2010
PIŁA VII 3D

Owszem, w piątek w Przedwiośniu będzie można dokładnie przyjrzeć się Zacowi Efronowi, ale to nie wszystko. Przygotowaliśmy dla Was seans, na którym, ze strachu, będziecie zamykać oczy. To najnowsza odsłona klasyka horroru, czyli Piła VII. Tym razem w 3D.

14:18, nkplock
Link Dodaj komentarz »
ZANIM ODEJDĄ WODY

 

Zanim odejdą wody

Niebawem na ekranach kin najnowszy film Todda Phillipsa (twórcy m.in. kultowego już Kac Vegas) - Zanim odejdą wody. Komedia, w której głowne role grają triumfujący ostatnimi czasy Robert Doweny Jr. oraz, znany właśnie z Kac Vegas, Zach Galifanakis.

Na początek - przestroga: jeśli nie oglądaliście jeszcze zwiastunu - NIE RÓBCIE TEGO. Jeśli jednak, niestety, widzieliście już zajawki filmu szybko wyłączcie myślenie, poddajcie się hipnozie i zapomnijcie o nim. Zwiastun, mimo, że bawi każdego miłośnika komedii, psuje bardzo dużo filmowej fabuły i rujnuje gagi, które powinny bawić podczas seansu. Niestety.

Fabuła Zanim odejdą wody oparta jest na archaicznym wręcz schemacie przeciwnych charakterów. Mamy tutaj Petera Highmana (Robert Downey Jr.) - poważnego biznesmena i przyszłego ojca rodziny oraz Ethana Tremblay'a (Zach Galifanakis) - wyjątkowo zaburzonego emocjonalnie jegomościa. Brzmi znajomo? Owszem - to już było.

Highman musi przedostać się przez całe Stany Zjednoczone aby zdążyć na poród swojego pierwszego dziecka. Los jednak nie zamierza być dla niego łaskawy, ponieważ rzuca mu pod nogi ogromną kłodę w postaci Tremblay'a. Szybko jednak okaże się, że lot samolotem nie wchodzi w rachubę (widzowie, którzy oglądali Dwóch gniewnych ludzi będą mieć deja vu), a dwóch panów uda się w drogę, która zmieni ich na zawsze.

Największymi wadami filmu są: powielanie sprawdzonych schematów, kopiowanie gagów znanych już z innych filmów i okrutnie bolesna przewidywalność, która potrafi zabić każdą komedię. Zanim odejdą wody ubrało jednak wcześniej kamizelkę kuloodporną w postaci Downey'a Jr. oraz Galifanakisa, którzy "biorą na klatę" wszystkie wady filmu, obezwładniają nas i rzucają nami o podłogę. Warto również zwrócić uwagę na drugoplanowe role (m.in. Jamie Foxx i genialna Juliette Lewis!!), które są kwintensencją każdej komedii. Tutaj również nie zawodzą.

Reasumując, oglądając Zanim odejdą wody, moglibyśmy pomyśleć, że gdzieś już to wszystko widzieliśmy. Moglibyśmy, ale nie myślimy o tym, ponieważ jesteśmy zajęci śmianiem się w niebogłosy. Naprawdę głośno!

Twórcy filmu przygotowali również dodatkowy "smaczek" dla fanów grupy Pink Floyd, ale to trzeba zobaczyć na własne oczy w NK Przedwiośnie już 5 listopada.

 

 

 

Poza tym lepiej oglądać filmy zagraniczne :)

13:30, nkplock
Link Dodaj komentarz »
CHARLIE ST. CLOUD

Już w piątek, w NK Przedwiośnie, najnowszy film z Zaciem Efronem - Charlie St. Cloud. Poniżej umieszczamy zwiastun, ktory powinien zainteresować nie tylko fanów gwiazdy High School Musical.

11:10, nkplock
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 października 2010
FILM GANGSTERSKI JAKO AMERICAN BAD DREAM część 3

Z czasem mit gangsterów jako dawnych herosów, ludzi, którym nikt nie jest w stanie narzucić swojej woli, zacznie ulegać zmianie. Używając nazewnictwa zwierzęcego, gangsterzy zamiast lwami stają się hienami. Żerujące na padlinie, gotowe zjeść się wzajemnie. Obraz tego gatunku mafioso przedstawiają takie filmy Martina Scorsese jak „Ulice Nędzy” „Chłopcy z Ferajny” czy „Kasyno”, ale także „Donnie Brasco” Mike’a Nevella czy też świetny serial telewizji HBO „Rodzina Soprano”. Ci bohaterowie nie mają już nic z bohaterów z dawnych lat. Walczą o przetrwanie. Zostali gangsterami, ponieważ wychowali się w takim a nie innym środowisku. Henry Hill, grany przez Raya Liottę w filmie „Chłopcy z ferajny”, mówi: „Odkąd tylko pamiętam zawsze chciałem być gangsterem. Dla mnie bycie gangsterem było lepsze niż bycie Prezydentem Stanów Zjednoczonych.” I Henry Hill zostaje gangsterem. Pociąga go świat łatwych pieniędzy, pięknych kobiet. Zatraca się jednak w tym wszystkim i ten sam Henry Hill, który opowiada, że zdrada jest w środowisku mafijnym największym grzechem, sam zostaje kapusiem. Nie ginie. Nie zostaje aresztowany. Jego amerykański sen legnie w gruzach, kiedy zostanie kapusiem. Kiedy jako anonimowy człowiek zamieszka w dzielnicy identycznych domków jednorodzinnych. W świecie przestępczym był kimś, z kim się liczono. Teraz został człowiekiem anonimowym. Człowiekiem, który zdradził własnych przyjaciół i własne ideały. Warto nadmienić, że film „Chłopcy z ferajny” powstał na podstawie autobiograficznej książki Nicholasa Pileggiego pod tym samym tytułem. W pewnym sensie kino gangsterskie na nowo zaczęło spełniać funkcje dramatu społecznego.

Kolejnym przykładem takiego kina jest powstały w 2001 roku film „Blow” w reżyserii Teda Demme’a. To oparta na autentycznych wydarzeniach historia George’a Junga, jednego z największych narkotykowych szmuglerów w historii. Mimo, że film ogląda się doskonale, głównie za sprawą wspaniałych kreacji Johny’ego Deppa i Penelope Cruz, nie wnosi on nic nowego do gatunku kina gangsterskiego. To wciąż ta sama opowieść, opowiedziana tylko w innej scenerii.

Z czasem filmowcy przestali szukać nowych rozwiązań, jeśli chodzi o tematykę swoich filmów, i zaczęli czerpać wprost ze źródła. Wtedy powstały filmy opisujące pierwszych gangsterów, jak np. „Gangster” z 1997, „Gangsterzy” z 1991. Bohaterami tych filmów byli gangsterzy tworzący amerykańską mafię, tacy jak Dutch Schultz, Lucky Luciano, Meyer Lansky czy Bugsy Siegel. Filmy te nie wykorzystały w pełni swojego potencjału. Nie można tego jednak powiedzieć o „Nietykalnych” Briana De Palmy czy też o „Bugsym” Barry’ego Levinsona. O ile „Nietykalni” stanowią współczesną wersję kina o „G-Man’ach”, o tyle „Bugsy” to kwintesencja kina amerykańskiego snu. Bugsy Siegel, wykreowany przez Warrena Beatty’ego, jest wizjonerem. Pragnie na środku pustyni w Nevadzie wybudować miasto pełne kasyn – Las Vegas. Koszt tej inwestycji przerósł jednak jego najśmielsze oczekiwania, podejrzewany o kradzież części pieniędzy, Bugsy ginie zanim jego sen o „mieście marzeń” stanie się prawdą.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na kilka pozycji. Pierwszą z nich jest „Życie Carlita” Briana De Palmy. W filmie poznajemy gangstera, Carlito Brigante (Al Pacino), który po wyjściu z więzienia pragnie uciec od dawnego przestępczego życia, powrócić do ukochanej z przed lat (Penelope Ann Miller) i stworzyć z nią raj na ziemi. Po drodze wdaje się w konflikt z młodym, ambitnym gangsterem i zamiast go zabić, wypuszcza go wolno. Stary Carlito postąpiłby według ulicznych reguł i „sprzątnąłby” swojego oponenta. Nowy Carlito ucieka jednak od przemocy, chce zacząć uczciwe życie. To wydarzenie, z pozoru błahe, jest najważniejszym momentem całego filmu. To właśnie wtedy Carlito Brigante stanie się wolnym i uczciwym człowiekiem. I właśnie z rąk tego młodego gangstera zginie w ostatnich scenach filmu. Umierając trafi jednak do zasłużonego raju. Wspominam ten film, ponieważ jest to chyba jedyny film gangsterski, w tak głęboko zakorzenionej amerykańskiej kulturze „American Dream”, w którym główny bohater ucieka od bogactwa i władzy. Owszem wielu gangsterów pragnęło już żyć uczciwie, działo się to jednak głównie w komediach, jak „Małe, niewinne morderstwo” czy „Oskar” Johna Landisa.

Kolejnym tytułem jest mini serial „Ostatni Don” na podstawie prozy, twórcy Ojca Chrzestnego, Mario Puzo. W tej serii Don Domenico Clericuzio (Danny Aiello) za sprawą niecnej intrygi doprowadza do tego, że przyszłe pokolenia jego rodziny będą żyły uczciwie. Jeden z jego wnuków ginie, drugi zostaje skazany na banicję. Na łożu śmierci Clericuzio nie żałuje swoich grzechów. Uważa, że świat i tak jest bardziej okrutny od człowieka. Mówi: „Lecz, och, cóż to był za straszliwy świat, który popychał człowiek do grzechu”.

Wszystkie wyżej wymienione filmy składają się na epicki obraz Sergio Leone „Dawno temu w Ameryce”. To wielowymiarowa historia opowiadająca losy przyjaciół z żydowskiej dzielnicy Nowego Jorku. Fabuła rozpoczyna się w latach 20. XX w., ale opowiada także o latach 30. i 60. Mamy tutaj wszystko. Losy imigrantów amerykańskich, dojrzewanie, pierwsze miłości i przyjaźni, drogę przestępcy w poszukiwaniu amerykańskiego snu.

Muzyczny motyw przewodni filmu Dawno temu w Ameryce (Ennio Morricone)

 

Kino gangsterskie od wieków pociągało zarówno twórców jak i widzów. Bezkompromisowe, silne charaktery, którym nikt nie był w stanie narzucić swojej woli sprawiły, że każdy film o tematyce gangsterskiej zyskiwał zawsze duże grono wielbicieli. Gatunek ten zmieniał się wraz z rozwojem cywilizacji i od zawsze głęboko zakorzeniony był w amerykańskiej kulturze. Większość z pozycji bazowała na prawdziwych wydarzeniach i one, jako dramat społeczny, mają najwięcej do powiedzenia. Choć zdarzały się filmy, które czerpały jedynie z konwencji kina gangsterskiego, jak np. „Miller’s Crossing” Coenów czy „Honor Prizzich” Hustona, to pozycje te uważam jednak za najsłabsze. Łatwe pieniądze i władza zawsze będą pociągały młodych, aby po nie sięgnęli. Ich kariery często skończą się zanim tak naprawdę się zaczną. Myślę, że nurt kina gangsterskiego świetnie ilustruje hasło reklamujące „Człowieka z blizną” z 1983 r.

„Wiosną 1980 roku otwarto Port Mariel i ku wybrzeżom Stanów Zjednoczonych ruszyły tysiące uciekinierów. Wszyscy oni płynęli w poszukiwaniu amerykańskiego snu. Jeden z nich odnalazł go w skąpanym słońcem Miami… władza, bogactwo powyżej najśmielszych oczekiwań. Nazywał się Tony Montana, ale świat zapamięta go jako Człowieka z blizną. Pokochał Amerykański Sen. Z wendetą.”

 

16:58, nkplock
Link Dodaj komentarz »
FILM GANGSTERSKI JAKO AMERICAN BAD DREAM część 2

Pierwszym, w pełni już ukształtowanym, filmem gangsterskim jest Mały Cezar w reżyserii Melvyna LeRoy’a. Film ten wzorowany jest na dokonaniach chicagowskiego gangu Cardinelli i opowiada historię młodego i żądnego władzy gangstera Cezara Enrico Bandello, znanego jako Rico lub też Mały Cezar. Tytułowy bohater, genialnie wykreowany przez Edwarda G. Robinsona, jest ambitny i ma dość życia w ubóstwie. Chce zdobyć władzę, pieniądze i kobiety. Wie także, że nikt niczego nie da mu za darmo. Musi wszystko zdobyć sam. W rozmowie ze swoim przyjacielem Joe Massarą mówi: „Spójrz na nas, jesteśmy nikim (…) Kiedy wpadnę w potrzask, strzałami utoruję sobie drogę. To nie jest życie dla mięczaków. (…) Nie chcę tańczyć. Chcę, żeby inni tańczyli tak, jak ja im zagram. (…) Pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze. Chcę być kimś. Patrzeć na innych i wiedzieć, że zrobią wszystko, co im każę. Mieć władzę.” Drogę na szczyt toruje sobie przemocą i bezwzględnością. Nie cofnie się przed niczym. Szybko zdobywa władzę. Scenarzyści (Darryl F. Zanuck oraz Francis Edward Faragoh) poszli tutaj jednak trochę „na łatwiznę” i według mnie Mały Cezar władzę zdobywa zbyt łatwo. Wystarczy mu wejść do głównej siedziby gangu, powiedzieć jej szefowi, że on, Rico, jest prawdziwym twardzielem, i że chce pracować dla niego. Następnie, dokonać jednego skoku i zyskać szacunek innych gangsterów i władzę, o której tak bardzo marzył. Cóż, trochę to banalne, ale nie zmienia to znaczenia, że Rico jest gangsterem z prawdziwego zdarzenia. Jest wierny zasadzie, która, zaczerpnięta z „Dzienników złodzieja” Jean Genet, posłużyła za motto książki Alicji Helman „Film gangsterski”: „Mężczyźni oddani złu nie zawsze są piękni, to prawda, mają jednak prawdziwie męskie zalety. Z własnej woli lub też z takiego wyboru, w którym wyręczył ich przypadek, z całkowicie jasnym umysłem i bez słowa skargi pogrążają się w żywioł potępienia i sromoty, podobny do tego, w jaki strąca swe ofiary miłość, gdy jest dostatecznie głęboka. (…) Odrzucając cnoty naszego świata, zbrodniarze desperacko tworzą świat zakazany.” Taki właśnie świat tworzy Mały Cezar. Zdobywa władzę, za którą przyjdzie mu zapłacić najwyższą cenę. Zgubi go przyjaźń do wspomnianego wcześniej Joe Massary, brak ostrożności i czekający jego pomyłki sierżant Tom Flaherty. Rico przysiągł kiedyś, że nikt nie będzie w stanie go aresztować i dotrzymał słowa. Ginie od kul sierżanta, a ostatnimi słowami jakie wypowie będą: „Święta Matko, czy taki jest koniec Rico?”

Amerykański sen według Rico spełnił się. Trwał jednak tak krótko, że warto zastanowić nad sensem jego realizacji.

Zwiastun filmu Mały Cezar

 

Podobna historia spotka bohatera filmu Williama Wellmana „Wróg publiczny”. Film przedstawia historię dwóch przestępców: Toma Powersa oraz Matta Doyle’a. Poznajemy ich jako młodych chłopaków, stawiających pierwsze kroki w przestępczym świecie. Najpierw drobni złodzieje, później królowie sprzedaży alkoholu za czasów prohibicji. Oś fabuły stanowią  tutaj losy Toma Powersa, a twórcy filmu kładą nacisk na konflikt z jego przeciwieństwem - na wskroś uczciwym bratem. James Cagney stworzył postać nieszablonową. Wykreował bohatera, którego bardzo trudno odczytać i przewidzieć. Wybuchy agresji mieszają się z troską o dobro rodziny. Według mnie James Cagney był aktorem, który najlepiej nadawał się do takich demonicznych postaci. Jego Tom Powers ostatecznie przegrywa swoją walkę. Ginie z rąk swoich przeciwników. „Jednak nie jestem twardy” stwierdza w rozmowie z matką i bratem w szpitalu. Godzi się z bratem, postanawia wtedy powrócić do domu i rozpocząć uczciwe życie. Nie potrzebny jest mu już sen o bogactwie, władzy. Pragnie spokoju. Ostatecznie zostaje porwany ze szpitala i martwy przywieziony do własnego domu. Paradoksalnie przysięga o powrocie, którą złożył matce, spełniła się. Powrócił do domu na zawsze.

Zwiastun filmu Wróg publiczny

Wpływ na wszystkie filmy gangsterskie tamtego okresu miał spisany w latach 30. XX w. Kodeks Hasa (Kodeks zajmujący się dopuszczalnością scen przedstawianych w filmach produkowanych i dystrybuowanych w Stanach Zjednoczonych. Nazwa pochodzi od nazwiska Williama Harrisona Haysa, amerykańskiego polityka i dyrektora generalnego poczty, któremu powierzono stworzenie kodeksu. Kodeks zabraniał m.in. pokazywania nagości czy zmysłowych tańców, porodów, przedstawiania związków mieszanych (białych i kolorowych), nawiązywania do nietypowych zachowań seksualnych np. homoseksualizmu, „instruowania”, jak dokonywać przestępstw (np. włamań, podpaleń, przemytu). Zabronione było również ośmieszanie religii i przedstawianie osób ją reprezentujących jako czarne charaktery bądź postaci komiczne oraz spożywanie alkoholu, o ile nie było to absolutnie wymagane przez scenariusz (podobnie rzecz miała się np. z namiętnymi pocałunkami). Kodeks nakazywał, aby w pozytywnym świetle przedstawiać rodzinę i małżeństwo, zaś zdradę jako rzecz nieatrakcyjną, za którą człowieka może spotkać kara. Sceny zabójstw, tortur, znęcania się nad dziećmi bądź zwierzętami miały zostać albo usunięte, albo stonowane, aby nie gorszyły widzów. Zakazywał również używania słów powszechnie uważanych za wulgarne bądź nieodpowiednie, np. damn czy fuck. W 1939 roku producenci filmu Przeminęło z wiatrem stoczyli batalię z MPAA, aby pozostawić w nim wygłaszaną przez Clarka Gable’a kwestię Frankly, my dear, I don’t give a damn, która w 2005 znalazła się na pierwszym miejscu sporządzonej przez American Film Institute listy stu filmowych cytatów wszech czasów. Kodeks został odrzucony w latach 60. pod wpływem zachodzących w Ameryce zmian obyczajowych, takich jak walka o prawa obywatelskie, powstające powoli związki działające na rzecz społeczności LGBT czy coraz silniejsze ruchy młodzieżowe). To właśnie za jego sprawą wszystkie filmy gangsterskie przybrały charakter moralitetu, a czarny charakter nie mógł osiągnąć sukcesu. Film „Wróg publiczny” ukazujący upadek głównego bohatera zamyka napis: „Koniec Toma Powersa to koniec każdego bandyty. "Wróg publiczny" to nie jeden człowiek czy bohater filmowy, ale problem, który prędzej czy później trzeba będzie rozwiązać.”

Podobnie sprawa ma się z filmem Howarda Hawksa z 1932 r. pt. „Człowiek z blizną”. Film rozpoczyna się hasłem: „Ten film jest aktem oskarżenia przeciwko rządom gangów w Ameryce i bezdusznej obojętności rządu na wzrastające zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa i wolności. Każdy incydent opisany w tym filmie odtwarza rzeczywisty fakt, a film stawia pytanie rządowi: „Co zamierzacie z tym zrobić?" Ten rząd jest twoim rządem. Co TY masz zamiar z tym zrobić.” Przyjęło się myśleć, że tytułowy człowiek z blizną, czyli, grany przez Paula Muniego, Tony Camonte, odzwierciedla postać Ala Capone. Ten również miał szramę na twarzy. Ben Hecht, scenarzysta filmu stwierdził, że scenariusz nie bazuje na życiu Ala Capone. Trudno jest jednak zgodzić się z tym faktem. W filmie widać ewidentnie Masakrę w dniu Świętego Walentego, za którą odpowiadał nie kto inny, jak Al Capone.

Wracając do filmu. Tony Camonte to gangster bardzo podobny do swoich poprzedników. Pragnie mieć wszystko i jeszcze więcej. Wie, że aby to osiągnąć musi sięgnąć po broń. Nie stanowi to jednak dla niego żadnego problemu. Każdego dnia z okna domu obserwuje napis: „Świat jest twój” i wierzy, że te słowa zamienią się dla niego w prawdę. Świat, który zdobywa, różni się jednak od tego, o którym marzył. Z każdą sceną Paul Muni tworzy obraz bohatera obsesyjnie zazdrosnego i zaborczego względem bliskich. To właśnie doprowadzi do jego upadku. Zamorduje swojego najlepszego przyjaciela i zarazem męża jego siostry. Warto przy okazji wspomnieć o jego remake’u z 1983 r. w reżyserii Briana De Palmy. Film na poziomie fabularnym nie zmienił pierwowzoru. To raczej hołd złożony pierwszym filmom gangsterskim. Już nie Tony Camonte, lecz Tony Montana jest gangsterem w starym stylu. Mówi: „Ja… ja zawsze mówię prawdę. Nawet, kiedy kłamię.” Bohater wykreowany przez Ala Pacino nie różni się niczym od postaci stworzonych przez Paula Muniego, Edwarda G. Robinsona czy Jamesa Cagney’a. To facet, który wierzy w amerykański sen. Do swojego przyjaciela mówi: „W tym kraju musisz najpierw zdobyć pieniądze. Wtedy, kiedy masz pieniądze, wtedy zdobywasz władzę. A kiedy masz już władzę, dopiero wtedy zdobywasz kobiety.”

Warto tu, jako ciekawostkę, przytoczyć pewną anegdotę. Otóż, Al Capone był bardzo niezadowolony z faktu, że opinia publiczna odnajduje jego obraz w tym filmie. Pewnej nocy do pokoju hotelowego Bena Hechta, zapukało dwóch groźnie wyglądających mężczyzn. Jeden z nich trzymał w ręku scenariusz filmu. Zapytany czy film jest o Alu Capone Hecht zaprzeczył. Stwierdził, że scenariusz powstał w oparciu o życie innych gangsterów. Jeśli zaś chodzi o tytuł, który ewidentnie odnosił się do postaci Capone, Hecht stwierdził, że „Al Jest jednym z najsławniejszych i najbardziej fascynujących ludzi naszych czasów. Jeśli nazwiemy film „Człowiek z blizną”, wszyscy będą chcieli go obejrzeć, bo pomyślą, że to o nim. To taki firmowy szwindel”. Jeśli coś miało przekonać gangsterów to tylko szwindel. Dopytywali się jeszcze o Howarda Hughesa, który był producentem filmu. Hecht stwierdził: „On nie ma z tym nic wspólnego. To frajer, który ma kasę”. Gangsterzy zostawili scenarzystę w spokoju

Alicja Helman w swojej książce „Film gangsterski” jako jedną z cech gatunku filmu gangsterskiego wyszczególnia schematyczność. Doskonale widać to na powyższych przykładach. Do każdej z pozycji można niemalże przyłożyć kalkę. Najpierw marzenia bohatera o bogactwie, następnie ich realizacja i ostatecznie monumentalny upadek. Prawda jest jednak taka, że filmy gangsterskie, które powstaną w późniejszym okresie będą wzorowały się, niemalże kopiowały, pierwsze filmy gangsterskie

Głównie za sprawą Kodeksu Haysa kino gangsterskie, jako twór samodzielny, zapadło w stan śpiączki. Nie można było pokazać planowania zbrodni, a opinia publiczna nie chciała oglądać przestępców targanych problemami egzystencjonalnymi albo przekonanych o słuszności swych poczynań. Od tego czasu gangster zaczął być przedstawiany jednowymiarowo. Urodził się zły i nigdy nie miał się zmienić. Wtedy zaczęły powstawać filmy o „G-Man’ach”. Nazwa powstała od Government Man, czyli człowiek rządu. Głównymi bohaterami tych filmów byli głównie policjanci walczący z przestępczością. Mowa tutaj o takich pozycjach jak „G-Man”, „Na celowniku mafii”. Jeśli jakiś gangster pojawiał się jeszcze w filmach to z reguły albo jako bohater drugoplanowy („Aniołowie o brudnych twarzach”, „Szalone lata dwudzieste”) albo jako bohater komediowy („Małe, niewinne morderstwo”). Gangster z czasem przestał być bezwzględnym przestępcą. Stał się raczej frustratem, nie umiejącym przystosować się do brutalnej rzeczywistości („Skamieniały las” Archie Mayo czy „Ślepy zaułek” Williama Wylera). Za ostatni film gatunku tego okresu należy uznać obraz Raoula Walsha „High Sierra”. Nakręcony w 1941 r. film stanowi symboliczne przejście do nowego gatunku – kina noir. „High Sierra” rozpoczyna serię filmów, które powracają do klasycznego motywu tematycznego, czyli upadku bądź śmierci gangstera. Tutaj jednakże upadek jest dla bohatera wyzwoleniem. Swojego rodzaju katharsis. Mowa tutaj takich o obrazach jak „Zabójcy” Roberta Siodmaka, „Pocałunek śmierci” Henry Hathawaya, a także „Asfaltowa dżungla” Johna Hustona. Ten ostatni jest największym twórcą kina tamtej epoki. Jego czarne filmy na zawsze weszły w kanon gatunku.

Kino gangsterskie na nowo powróciło dopiero w latach sześćdziesiątych, kiedy to społeczeństwo amerykańskie domagało się zmian i odejścia do Kodeksu Haysa. Nie było to już jednak kino gangsterskie sensu stricte. Każdy film musiał poruszać jakiś poważniejszy problem, a świat przestępczy stanowił tylko specyficzne tło do opowiedzenia danej historii. Rzeczywistość amerykańska uległa zmianie, a wraz z nią inaczej zaczęto interpretować znaczenie amerykańskiego snu.

W 1967 r. powstał film Arthura Penna „Bonnie i Clyde”. Mimo, że główni bohaterowie napadają na banki i mordują, film prawi o wolności upragnionej przez jednostkę. Losy Bonnie Parker i Clyde’a Barrowa odzwierciedlały bunt młodzieży amerykańskiej wobec skamieniałych struktur społecznych i establishmentu.

Najsławniejszy film gangsterski wszech czasów „Ojciec Chrzestny” od razu stał się obrazem kultowym. Mimo, że film Francisa Forda Coppoli opowiada o karierze mafijnej rodziny Corleone, jest tak naprawdę kinem traktującym o rodzinie jako najważniejszej jednostce społecznej. Stanowi także ironiczny opis amerykańskiej rzeczywistości. Michael Corleone zabija ludzi na wojnie, za co otrzymuje odznaczenia narodowe. Za zabójstwo ludzi, chcących zamordować jego ojca, skazuje się na ucieczkę z kraju. Sąd amerykański wypuszcza młodych chłopaków, którzy dotkliwie pobili dziewczynę, ponieważ pochodzą z dobrych domów i nigdy wcześniej nie byli karani. Porównanie świata mafijnego do tego wewnątrz rodziny jest zabiegiem genialnym. Vito Corleone (grany zarówno przez Marlona Brando, jak i Roberta De Niro) odnajduje w Ameryce schronienie i spełnia swój amerykański sen. Zdobywa władzę i pieniądze, o których marzyli jego poprzednicy, Tom Powers, Tony Camonte czy Mały Cezar. Udaje mu się odnieść sukces, ponieważ, w przeciwieństwie do innych gangsterów filmowych, nie był ani zbyt pazerny ani nie narzucał swojej woli tym, którzy nie chcieli się podporządkować jego rządom. Upadek rodziny Corleone nastąpi jednak, za sprawą najmłodszego syna – Michaela Corleone. Michael od zawsze odcinał się od interesów rodziny, pragnął żyć poza mafijnym światem. Jednak w chwili zagrożenia powrócił, aby walczyć, za tych, których kochał. Przyszło mu zapłacić za to ogromną cenę. Życie i śmierć w samotności.

Ojciec Chrzestny II wygrywa Oscara w kategorii: Najlepszy film

16:57, nkplock
Link Dodaj komentarz »
FILM GANGSTERSKI JAKO AMERICAN BAD DREAM część 1

Koniec XIX i początek XX wieku. Okręty wypełnione ludźmi. Setki różnych opowieści, połączyły się na moment, aby stworzyć wspólną historię. Tysiące twarzy, którym przyświecał jeden cel. Cel spełnienia snu o wolności, bogactwie i szczęściu po wsze czasy. Część z nich, jak na przykład rosyjscy Żydzi, którzy uciekali przed prześladowaniami religijnymi, w Ameryce miała odnaleźć schronienie i zaznać spokoju. Większość z nich uciekała jednak od ubóstwa. Włosi, Irlandczycy, Rosjanie, Polacy – wszyscy pragnęli tego samego. Bogactwa, które obiecywał nowy kraj. Dlatego też, wszyscy oni płynęli do Nowego Świata. W poszukiwaniu amerykańskiego snu.

Mimo, że życie w Nowym Świecie było o wiele lepsze od tego, przed którym uciekali amerykańscy imigranci, nie dawało ono spełnienia snu, o którym wszyscy marzyli. Dla niektórych szansą na realizację marzeń było wkroczenie na przestępczą ścieżkę.

Na krótko przed wybuchem I wojny światowej gangi zaczęły stanowić coraz większy problem dla amerykańskiej sfery politycznej. Opinia publiczna domagała się stanowczej walki z przestępczością, a także przeprowadzenia reform. Politycy nie mogli pozwolić sobie na dłuższe tolerowanie gangsterskich wybryków. Przestępcy popełniali coraz śmielsze zbrodnie i liczyli na ich tuszowanie przez grupy polityków (często według wyznaczonego cennika). Kiedy wybuchła I wojna światowa, wielu gangsterów zostało wcielonych do służby i wysłanych do Europy. Ludzie ci po powrocie do Stanów Zjednoczonych stanęli wobec niecodziennej sytuacji, aby przeżyć, musieli znaleźć uczciwą pracę. Wtedy właśnie nastąpiły dwa wydarzenia, które w znaczący sposób wpłynęły na rozwój przestępczości zorganizowanej w Stanach Zjednoczonych. Mowa tutaj o wprowadzeniu prohibicji oraz o wielkim kryzysie. Wydarzenia te sprawiły, że ludzie ci, aby zrealizować American Dream, musieli na nowo zwrócić się w stronę przestępczości zorganizowanej.

Gangi rosły w siłę, a ich metody stawały się coraz bardziej brutalne. (Przykład: Al Capone. W apogeum swojej potęgi jego organizacja liczyła ponad 1 tys. członków, z których większość biegle posługiwała się bronią. A jednak podwładni Capone stanowili tylko cząstkę jego siły. „Policja należy do mnie” – twierdził Capone i nie mijał się z prawdą. Co najmniej połowa chicagowskich policjantów była na jego usługach. Capone opłacał też lokalnych radnych, prokuratorów stanowych, burmistrzów, lokalną legislaturę, gubernatorów, a nawet kongresmenów.) Wtedy właśnie, jako wiwisekcja amerykańskiej rzeczywistości, powstało kino gangsterskie. W tych produkcjach specjalizowała się wytwórnia Warner Bros, a gatunek zapoczątkowały takie nieme obrazy jak: „Muszkieterowie z Pig Alley” (Reż. David Griffith, 1912) oraz „Ludzie podziemia” (Reż. Josef von Sternberg, 1927).

Muszkieterowie z Pig Valley (D.W. Griffith, 1912)

16:56, nkplock
Link Dodaj komentarz »
Największe filmowe przemowy i monologi...

Kino to przede wszystkim obraz i dialog. Podstawą każdego dialogu natomiast stała się zasada "mniej znaczy więcej" i, w przeciwieństwie do  teatru, kino niemalże wyparło ze środków narracji filmowej monolog. Ale na szczęście niektórzy filmowcy wracają do tego sposobu opowiadania historii. Dzięki temu trafiają się czasem perełki. Z tego właśnie powodu sporządziliśmy listę najlepszych, najbardziej wzruszających i najsławniejszych monologów, a także filmowych przemów. Miłego:

 

Na pierwszy ogień i to w sensie dosłownym rzucamy filmy o tematyce wojennej:

1. Patton (1970), scenariusz: Francis Ford Coppola, Edmund H. North

 

2. Bękarty wojny (2009), scenariusz: Quentin Tarantino

 

3. Dyktator (1940), scenariusz: Charles Chaplin

 

4. Ludzie honoru (1992), scenariusz: Aaron Sorkin

 

5. Waleczne serce (1995), scenariusz: Randall Wallace

 

6. 300 (2006), scenarzysta: Zack Snyder, Kurt Johnstad, Michael Gordon, Frank Miller

 

A teraz troszeczkę z innej beczki. Będzie równie poruszająco, lecz już mniej wojennie :)

7. Taksówkarz (1976), scenarzysta: Paul Schrader

 

8. Kiler (1997), scenarzysta: Piotr Wereśniak

 

10. Poranek Kojota (2001), scenarzysta: Mikołaj Korzyński

 

11. Pulp Fiction (1994), scenarzysta: Quentin Tarantino, Roger Avary

 

12. Wall Street (1997), scenarzysta: Stanley Weiser, Oliver Stone

 

13. 25. godzina (2002), scenarzysta: David Benioff

 

14. Skazani na Shawshank (1994), scenarzysta: Frank Darabont

 

15. Podziemny krąg (1999), scenarzysta: Jim Uhls

 

16. Werdykt (1982), scenarzysta: David Mamet

 

 

 

A teraz zupełnie oddzielna kategoria. Przed Wami jedyny i niepowtarzalny: AL PACINO! Mistrz wszelkich przemów i monologów. Ale nie ma co się temu dziwić. Korzenie teatralne mówią same za siebie :)

17. Zapach kobiety (1992), scenarzysta: Bo Goldman

 

18. I sprawiedliwość dla wszystkich... (1979), scenarzysta: Barry Levinson, Valerie Curtin

19. Ludzie miasta (1996), scenarzysta: Ken Lipper, Paul Schrader, Nicholas Pileggi, Bo Goldman

20. Męska gra (1999), scenarzysta: Daniel Pyne, John Logan, Oliver Stone

21. Adwokat Diabła (1997), scenarzysta: Tony Gilroy, Jonathan Lemkin, Andrew Neiderman

13:25, nkplock
Link Dodaj komentarz »
Powrót z zaświatów

Mili Kinomaniacy, wracamy po długiej przerwie i trochę czujemy się, jakby to był powrót z zaświatów. Głupio się przyznać, ale mieliśmy problemy z odzyskaniem zapomnianego hasła do konta. Ale już wróciliśmy. A z racji, że wróciliśmy "z drugiej strony" przypomniało nam się...

11:47, nkplock
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 września 2010

Kino akcji wróciło niedawno do nas w postaci filmu Niezniszczalni, a my postanowiliśmy przywołać trochę znalezionych w internecie statystyk. Oto one:)

 

Rambo

 

16:18, nkplock
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2